Skoncentrowani na jedzeniu?

Przymusowe odosobnienie nie powoduje u mnie chęci posprzątania całego domu i w związku z tym nie mam świeżo umytych okien, drzwi, parapetów i zrobionego porządku w książkach.  Można powiedzieć, że pod tym względem nic nie uległo zmianie. Natomiast jeżeli chodzi o jedzeni, jest zupełnie inaczej. Niby siedzę i piszę, domownicy też coś tam robią, a oprócz normalnych posiłków:

  1. Zrobiłam ser camembert (będzie zapas, co zmniejszy potrzeby wychodzenia z domu).
  2. Przygotowałam wędlinę długodojrzewającą (j.w)
  3. Córka zrobiła batony musli (czyszczenie spiżarni z resztek rozmaitych rodzajów płatków)
  4. Nastawiłam ziarenka do kiełkowania, żeby mieć zielenię pod rękę (rzodkiewka, rukola i mieszanka „ostra”, ale nie wiem, co się tam kryje).
  5. Mąż robi właśnie piwo.

A ruchu jakby trochę mniej. Dobrze, że od jakiegoś czasu jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami orbitreka i mimo że nie kocham go ponad życie, to jednak codziennie ćwiczę na nim.

PS Może powinnam zacząć pisać książkę kucharską? Albo kryminał, gdzie jedzenie będzie odgrywało zasadniczą rolę?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *